Robert Urbanek brązowym medalistą z Pekinu

W gimnazjum miał 195 cm wzrostu. Pchał kulą i rzucał oszczepem, jednak po zdobyciu mistrzostwa Polski młodzików postanowił, że zostanie dyskobolem. W sobotę stał się trzecim zawodnikiem świata i z Pekinu wraca niezwykle szczęśliwy. Robert Urbanek z MKS Aleksandrów dokładnie rok wcześniej zaplanował medal i go zdobył.

- Dysk to sport dla niezwykle cierpliwych. Pozwala na osiąganie dobrych wyników w późnym wieku. Tak naprawdę do 36 roku życia można być w wysokiej formie. Aby zdobyć medal, trzeba oddać co najmniej kilka tysięcy rzutów. Bardzo ważne jest obycie i doświadczenie – zaznaczał Robert Urbanek po zdobyciu brązowego medalu podczas mistrzostw Europy w Zurychu (2014).

Robert karierę rozpoczynał w MKLA Łęczyca. Najpierw pchał kulą i rzucał oszczepem, ale nie osiągał tak dobrych wyników jak w rzucie dyskiem. Już w gimnazjum miał ogromny potencjał na wielkiego sportowa. Mierzył 195 cm wzrostu, co w tym sporcie jest również ważne jak przygotowanie fizyczne i technika. Po dwóch latach treningu zdobył swój pierwszy sukces, który podobnie smakował jak obecne.

- Rzeczywiście, to była jedna z piękniejszych chwil. Jako młody sportowiec zostałem mistrzem Polski kadetów. I tak naprawdę złoty medal zmotywował mnie do dalszej pracy i spełnienia marzeń – zaznacza Urbanek.


O tym, że dyskobol z MKS Aleksandrów Łódzki ma szanse medalowe w tegorocznych mistrzostwach, mówiło się od wielu miesięcy. To właśnie po zdobyciu brązowego krążka w ME w Zurychu z wynikiem 63,81 m – dał Polakom nadzieję. Choć w tej dyscyplinie sportu zazwyczaj stoi w cieniu Piotra Małachowskiego, to już od dawna depcze mu po piętach. A Małachowski tym się nie przejmuje. Jak podkreśla - ma godnego następcę. I to się potwierdziło w Pekinie. Wynik 65,18 m sprawił, że zdobył brązowy medal MŚ i tym samym ustanowił swój największy sukces.

Jednak marzenia same się nie spełniają. Aby stanąć na podium tak prestiżowej imprezy trzeba wielu wyrzeczeń. Ciężkie treningi, wyjazdy zagraniczne i dieta - mają ogromny wpływ na postawę sportowca.

- Treningi są zróżnicowane w zależności od okresu. Ćwiczymy dwa razy dziennie po dwie i pół godziny. Podczas zgrupowań wykonujemy około 40 rzutów sprzętem lekkim i ciężkim. Trzy razy w tygodniu spędzamy czas na siłowni. Mamy także dużo treningów ogólnorozwojowych. Biegi przez płotki czy skok w dal z miejsca. To wszystko ma wpływ na dyspozycję – zaznacza brązowy medalista tegorocznych mistrzostw świata.


Robert na co dzień współpracuje z trenerem kadry narodowej Witoldem Suskim, który również prowadzi obecnego mistrza świata Piotra Małachowskiego. To właśnie od swojego starszego kolegi i przyjaciela uczy się doświadczenia. Rekord świata należy do Jurgena Szulta (NRD) - 74,08 m - ustanowiony 6 czerwca 1986 roku. Jednak to rezultat ciężki do pobicia, choć Małachowski przekroczył już barierę 71 metrów.

- Kiedyś były inne czasy. Często słyszeliśmy o nielegalnym wspomaganiu organizmu. Teraz wiele się zmieniło. Jesteśmy sprawdzani co najmniej kilka razy w roku. Cieszę się, że tak jest, można wyeliminować oszustów ze sportu. Kontrole są przed i po zawodach oraz w czasie obozów. Być może kiedyś rekord świata zostanie pobity – zakończył Robert Urbanek w rozmowie z Telewizją Aleksandrów tuż po zdobyciu brązu podczas ME.

Robert Urbanek w 2013 roku podczas MŚ w Moskwie był szósty. Ciężka praca pokazała, że warto było zapracować na brąz. Za rok olimpiada w Rio de Janeiro i tam właśnie będzie polską nadzieją i jednym z faworytów do medalu.


Pytania, uwagi, sugestie?

Czekamy na kontakt!